wtorek, 5 stycznia 2016

Nie ma już nic...

Nie ma już nic...
Odszedł, tak po prostu odszedł z mojego życia...
Odszedł zostawiając czarną dziurę w moim sercu
Niby nic, powiesz przecież wiedziałaś, że kiedyś to nastąpi, liczyłaś się z tym, że ten stan nie będzie trwał wiecznie.
A jednak boli, cholernie boli.
Życie toczy się dalej, ale co to za życie.
Sensu brak.
Powiesz kto jak kto ale ON?!
Niby co on takiego w sobie ma?! co on w ogóle sobą reprezentuje?!
NIC.
Odszedł zostawiając wciąż tak wyraźne wspomnienia
Zabrał ze sobą cząstkę mnie, cząstkę mnie która zaufała i pokochała...
Powiesz to tylko wakacyjna przygoda, a ty to nie potrzebnie rozpamiętujesz.
Ale czemu wspomnienia tak bolą do jasnej cholery!
Nie chcę o tym myśleć, ale nie panuję nad tym. Jest 5 nad ranem, a ja jeszcze nie śpię. Myślałam, że jak będę siedzieć do późna to zasnę bez rozpamiętywania tego co było. Pomyliłam się.Nie chcę już o tym myśleć.
Gdyby tylko dało się wyłączyć uczucia...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz