Czemu nie mogę tak jak inni ludzie kochać i być kochaną jednocześnie?
Mieć kogoś kto zawsze będzie przy mnie, a i ja będę się przy nim czuła dobrze?
Czemu nie mogę być po prostu szczęśliwa?
Kiedyś myślałam, że to dlatego że jestem nieśmiała i nie jestem taka ładna jak inne, ale to chyba nie do końca w tym tkwi problem. Teraz kiedy się zmieniłam ten problem dalej jest.
Chcę w końcu znaleźć miłość i potrzebuję tego, ale jednocześnie odpycham od siebie ludzi. Poznaje chłopaka, zaczynam z nim gadać, nawet flirtować, myślę sobie "może tym razem się w końcu uda!". Dowiaduję się, że się mu podobam, podbudowuję swoją samoocenę i nagle on proponuję mi randkę i czar pryska... Gdy widzę, że mu zależy mi nagle przestaje. PRZECIEŻ TO NIE JEST NORMALNE! Może boję się zobowiązań.... Może boję się, że ktoś mnie znowu skrzywdzi, że wtargnie z butami w moje chwilowo poukładane życie?
W każdym razie wiem, że to nie jest fair w stosunku do tych chłopaków,że rozbudzam w nich nadzieję a potem ich unikam, ale ja to robię podświadomie. I wiem jak to boli, bo nie raz przez to przechodziłam. Właśnie i w tym też jest problem! Bo ja zwykle zakochuję się w nieodpowiednich osobach, takich które nie zwracają na mnie uwagi, albo mają na mnie wylane, a tych którzy są idealnymi kandydatami odrzucam. Czemu?! Co jest do cholery ze mną nie tak?!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz